Od początku lat 60-tych, Związek Radziecki zaczął być coraz bardziej cenionym dostawcą diamentów na świecie. Nikt nie wiedział, skąd te diamenty pochodzą. Mirny było niedostępne dla zwykłego obywatela i znajdowało się tylko i wyłącznie na mapach wojskowych.
Dzieliło się na dwie grupy społeczne: pracowników kopalni odkrywkowej i żołnierzy. Ci pierwsi z początku wykonywali pracę wręcz niewolniczą, dopiero po kilku latach udało się usprawnić prace wydobywcze. Jednym z problemów było zamarzające paliwo, a gdy do pracy zaczęto używać olbrzymich ciężarówek „Biełaz” o ładowności nawet 220 ton, temperatura wymuszała przerywanie wykopalisk.
Rosjanie szybko sobie z tym poradzili, łącząc benzynę z paliwem rakietowym. Wyrobisko na noc zakrywano jakby wielką plandeką, aby narzędzia znajdujące się wewnątrz nie popękały.
Po prawie półwieczu działalności, w 2004 roku, kopalnię w Mirnym zamknięto.
W ziemi pozostał olbrzyma dziura o głębokości prawie 530 metrów, szerokości ponad 1200 metrów, a długi jest na blisko 1600 metrów. Nad kopalnią zabronione jest latanie helikopterami i małymi samolotami, ponieważ lej tworzy własne prądy powietrzne i były przypadki, że helikopter był niemal wessany do środka.
Wjechać do „Stolicy Diamentów” jest niełatwo. Bez zaproszenia Aulosy, drugiego największego producenta diamentów na świecie, jest niemal niemożliwe. Rosja strzeże swojego majątku, bo są podobno prowadzone prace głębinowe. Jak się już jednak jakiś turysta przypadkiem znajdzie w mieście, istnieje duże prawdopodobieństwo, że zostanie przesłuchany przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa.
Polecamy:
» Mirny na Syberii - stolica diamentów
» Do Kaliningradu bez wiz?
» Pierwsze lotnicze taxi w Moskwie
» Do łagru na urlop
» Największe safari w Moskwie
» Pascha później niż Wielkanoc
» Targi turystyczne w Moskwie
» Szlakiem „żelaznej kurtyny”
/Michał Krakowiak, źródło: Pmedia/